Semjon Helman
Semjon Helman

Wywiad nagrany:

Lwów, Ukraina
14.03.2018

Tagi:


Semjon Helman urodził się w Leningradzie 15 października 1927 roku. Przeżył blokadę Leningradu. Pracował jako nauczyciel historii i języka rosyjskiego. W 2000 roku wyemigrował do Izraela. Dziadek zmarł 13 marca 2017 r. w Izraelu.

Mój dziadek zmarł, niestety, w zeszłym roku, dlatego nie mam już możliwości przeprowadzenia z nim wywiadu. Nazywał się Semjon Helman. Był Żydem, który przeżył blokadę Leningradu. Urodził się 15 października 1927 roku w Leningradzie. Po prawdzie, niewiele wiem. W zasadzie cała informacja, jaką przekażę – to wszystko, co mogłam zebrać. Więcej, niestety, nie ma.

Na ile wiem, w rodzinie było ich troje dzieci i on był najstarszy. To tata mojej mamy i w ciągu swojego życia bardzo mało opowiadał o wojnie. Było to dla niego traumatyczne, rozpamiętywanie było dla niego bolesne. Wydaje mi się, że wiele osób tak ma. Dlatego jest mało informacji.

Jaki był jego stosunek do drugiej wojny światowej?

Przeżył blokadę Leningradu. Urodził się i żył w tym czasie, jego rodzina żyła. I znów – jedyne wspomnienia, jakie są, to dwa zdarzenia. To, co mi opowiedzieli. To to, że on… Nawet nie tak, nie dwa, a trzy. Na ile wiem, zdarzyło się tak, że prawie co nie umarł. To znaczy, lekarz powiedział, że umarł. Położyli go na sanki, powieźli pochować. I wtem obudził się po drodze. Możliwe, że miał słaby puls. Nie wiem.

Drugie wydarzenie: mama opowiadała mi, że całe życie nie jadł chłodnika, w ogóle. Nie mógł go jeść, bo przypominało mu to o wojnie. Wydaje mi się, że jest to związane z tym, że coś przygotowywali… próbowali ugotować w te chłodne lata.

I, na ile wiem, miał uraz i przez to miał problemy z jednym uchem. Z tego powodu, że, kiedy wyzwalano miasto, przebywał dokładnie w tym rejonie i, właśnie wtedy, tuż opodal spadła gdzieś bomba, i go w tej samej chwili odrzuciło. Przez to miał uraz i trochę pogorszył mu się słuch z jednej strony. To, po prawdzie, wszystkie wspomnienia, jakie są o wojnie.

A po wojnie… po wojnie… Wiem, że po wojnie poszedł na wydział historii, studiował archeologię. Ale w 1949 roku zamknięto ten kierunek z powodu represji. Wiem, że studiował w mieście Ałma-Ata [Ałmaty, Kazachstan – obecnie], nie jestem pewna, czy dobrze wymawiam nazwę. Tu uczył się aktorstwa – jego pierwsza specjalizacja. I miał drugą – był nauczycielem języka rosyjskiego i historii. A o wiele później pojechał na Krym, gdzie spotkał moją babcię. I również wiem, że był dobrym adwokatem, nie miał wykształcenia prawniczego, ale bardzo dobrze się na tym znał i z tego powodu uznawano go jako adwokata.

Wydaje mi się, że wojna odcisnęła piętno na jego życiu, tak czy inaczej zostawiła ślad na życiu każdego człowieka. Ale… Mój dziadek był bardzo, bardzo szczerym człowiekiem i nauczył mnie przede wszystkim kochać, i to dotyczy wszystkiego w życiu. Ale stało się tak, że nie miałam czasu dostatecznie go poznać. W 2000 roku przeprowadzili się z babcią do Izraela, tam żyli do śmierci, i babcia, i dziadek.