Rodzinne historie
Olena Borzenko
Wywiad nagrany: Vysokyi, Kharkiv region, Ukraine 21.10.2017

Nazywam się Jelena Witaljewna Borsenko. Mieszkam w wiosce Wysokyj w obwodzie charkowskim.

Moi rodzice byli bardzo młodzi, gdy wybuchła wojna.

Mama, Marija Iwanowna Paszenowa, urodziła się w 1922 roku.

Tata, Witalij Andriejewicz Tutko, urodził się w 1925 roku.

Był bardzo młody, gdy musiał pójść na wojnę. Był czołgistą i podczas wyzwalania Królewca uległ poparzeniu w czołgu. Był ciężko ranny, miał wiele blizn. Zabrano go do szpitala, ale był tak mocno poparzony, że nie mógł już służyć w wojsku.

Twarz, uszy, oczy, miał blizny niemal wszędzie.

Przyznano mu Order Chwały trzeciej klasy, medal „Za Odwagę”, medal „Za zwycięstwo nad Niemcami w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej 1941–1945”, medal „Za obronę Leningradu” i Order Gwardii.

Mama, z tego co wiem, była w obozie pracy.

Nikt w rodzinie o tym nie mówił.

Nam powiedziano o wojnie tylko tyle, co ogólnie wiedziano w społeczeństwie: że była wojna, znaliśmy daty jej początku i końca, liczbę ofiar, słyszeliśmy o obronie twierdzy w Brześciu, o bitwie pod Stalingradem, o Chatyniu, ale nigdy o Efremowce pod Charkowem, gdzie tylu ludzi zabito i spalono w kościele, nigdy nie słyszeliśmy o ofiarach z naszej miejscowości.

W tym roku zdecydowaliśmy się zbadać nasze korzenie, zwłaszcza losy mamy w obozach.

Nie miała na ramieniu żadnego numeru, więc nie mogła być w obozie koncentracyjnym.

Jak więc mogliśmy się dowiedzieć, w jakim obozie była? Było to dla mnie zagadką.

Jestem teraz w tym samym wieku, w którym umarli moi rodzice.

Podczas rodzinnego spotkania ustaliliśmy, że chcemy się dowiedzieć jak najwięcej o życiu mojej mamy.

Moje dzieci napisały listy do archiwum w Charkowie i do niemieckiego archiwum, w których wnioskowały o informacje o Marii Iwanownej Paszenowej, mojej mamie, a ich babci. Szukaliśmy informacji o tym, gdzie przebywała, co robiła, może gdzieś coś ktoś wiedział.

Otrzymaliśmy odpowiedź z niemieckiego archiwum.

Jesteśmy za to bardzo wdzięczni.

Wysłano go 14 kwietnia 2017 roku.

Z tego dokumentu dowiedzieliśmy się, gdzie żyła, gdzie przebywała, w jakim mieście i jak długo.

Moja mama urodziła się w Efremowce w obwodzie charkowskim. Mieszkała przy ulicy Moskalewskiej, pod numerem 54. Od 9 kwietnia 1942 roku do kwietnia 2945 roku pracowała jako kontroler w „Reichswerken AG Hermann Göring” w głównym warsztacie w Watenstedt. Mieszkała w obozie numer 23 w Watenstedt.

Oczywiście nasza rodzina o tym nie wiedziała. Pytanie, gdzie była mama, zawsze było tematem tabu.

Nie tylko dlatego, że sama nie chciała o tym mówić, ale też dlatego, że każda rodzina była w takiej samej sytuacji.

Po wojnie ludźmi, którzy byli w Niemczech, gardzono i pomiatano, chociaż nie było to ich winą, chociaż zostali do tego zmuszeni wbrew swojej woli.

Mama zawsze czuła się Ukrainką. Mam tu jej zdjęcie. Chociaż był rok 1943 i była w Niemczech, udało jej się znaleźć ukraiński strój narodowy i zrobić sobie w nim zdjęcie.

Urodziła się na Ukrainie, ale miała rosyjskie korzenie.

Opowiem jeszcze trochę o historii [rodziny]. Mama miała siostrę, Motrionę Paszenową. Miała ona rodzinę, męża i dwoje dzieci, Waleczkę, która miała trzy latka, i Sławika, który miał półtora roku. Mieszkali w Charkowie, ale w czasie wojny przeprowadzili się do krewnych do Efremowki.

Ciocia Motriona, siostra mamy, została zastrzelona przez niemieckich żołnierzy we własnym domu, razem z dziećmi. Wielu ludzi spalono żywcem w kościele. W Efremowce wzniesiono pomnik. Nie wiedzieliśmy nic o siostrze mamy, nie znaliśmy nawet jej nazwiska po mężu, wiedzieliśmy tylko, że miała dzieci. Mieliśmy ich zdjęcie. Nie wiedzieliśmy, gdzie mieszkała. Nie wiedzieliśmy dosłownie nic, ale dzięki naszemu „śledztwu” przed 9 maja [dzień zwycięstwa] dowiedzieliśmy się, że w Efremowce, blisko miasta Lichaczowo [obecnie Perwomajsk] jest pomnik z nazwiskami wszystkich, którzy zginęli. Dowiedzieliśmy się, że mieli na nazwisko Turlenko, wszyscy są tam wymienieni. Córeczka Walentina Turlenko, synek Wiaczesław, Motriona, jej mąż i jego rodzice. Ich nazwiska są wyryte na pomniku w Efremowce. Zrozumieliśmy, co naprawdę znaczy wojna i ile cierpienia przyniosła każdej rodzinie. Jeśli się o tym nie myśli, to jest jak film - zobaczyć i zapomnieć, ale gdy się zacznie tym zajmować, to już całkiem co innego.    

 

Olena Borzenko

Olena Borzenko urodziła się we wsi Wysokyj w obwodzie charkowskim w 1953 roku. Była jedynaczką. Jej mama Marija przeżyła drugą wojnę światową jako ostarbeiterka, a tata Witalij jako żołnierz. Po wojnie rodzice byli sparaliżowani, musiała się więc nimi zajmować przez wiele lat, jednocześnie wychowując własne dzieci. Pracowała jako inżynier w laboratorium chemicznym. Obecnie ma dwoje wnuków. Tragiczne losy wsi Efremowka są zbliżone do losów białoruskiej wsi Chatyń. Zarówno za czasów sowieckich, jak i za czasów niepodległej Ukrainy długo nie wiedziano, kto odpowiada za dokonane tam masowe zbrodnie. Jako ich przyczynę zawsze podawano, iż „w tej wsi partyzanci zabili wysoko postawionego Niemca”. 453 mieszkańców wsi zabito, a 233 spalono żywcem. Świadkowie tragedii mówią: „We wsi była wielka żałoba. Wszystko spalili: domy, budynki. Wrzucali granaty do piwnic, w których chowały się kobiety z dziećmi”.

I’m Borsenko Elena Vitalivna, I live in the village Vysokyi, Kharkiv oblast.

My parents faced war at a very young age.

My mother – Pashenova Maria Ivanovna was born in 1922.

My father – Tutko Vitalii Andreievych was born in 1925.

My father was at war from a very young age. He was liberating … He served at a tank unit and liberated Königsberg, where he got burnt in a tank. He was severely injured, with many scars, was taken to hospital and as he was completely burnt that was the end of his military career.

His ears, his face, eyes, he had scars almost everywhere.

He was recognized with the 3rd Class of the Order of Glory,  Medal for Bravery of USSR, Medal “For the Victory over Germany”, Medal “For the Defense of Leningrad” and the Order of Guards.

My mother as far as I know was in the labour camps.

But no one in the family talked about it.

We were told about the war only what was generally known in the society: that there was the war, we knew about its beginning and the end, we knew the number of casualties, we were told about the Defense of the Brest Fortress, the Battle of Stalingrad, about Khotyn, but never about Kharkiv, Efremivka where many people were killed and burnt in a church, we never heard about casualties in our town.

This year we decided to discover our roots: especially the fate of my mother, the time she spent in the camps.

I knew that if she didn’t have any numbers on her hand, she could not have been to a concentration camp.

How could we identify which concentration camp she was in? It was a puzzle for me.

Even though now I’m at the same age as my parents were when they died.

We agreed at a family meeting that we have to get to know about the life of my mother as much as possible.

So my children wrote a letter to Kharkiv’s archive and to a German one with the request about Pashenova Mariia Ivanivna, my mother and my children’s grand-mother. We were looking for the information about where she was, what she did, maybe there was someone who knew something.

We received an answer from the German archive.

We are very thankful to them for responding.

The request date is April 14, 2017

From this document we have learnt where she lived, where she was, in what city and for how long she was captured.

My mother was born in Efremivka, Kharkiv oblast. She lived at 54 Moskalevska Street. From April 9, 1942 till April 1945 she was made to work as an inspector at “Reichswerken AG Herman Goring” in the Watenstedt Abteilung Hauptwerkstatt. She lived in Watenstedt, Lager 23.

Of course our family didn’t know about it. Because the question “where was my mother” was a tabu.

Not only because she didn’t want to talk about it, but because this situation happened in every family.

The people after the war… They were disdained and wretched because of the fact they were in Germany. Though it was not their fault, they we forced to go there against their will.

My mother… she always considered herself to be Ukrainian, this is her picture. Even in 1943 in Germany she managed to find a Ukrainian national costume and take a picture in it.

Despite the fact that she was born in Ukraine, she had Russian roots.

 I want to talk more about history. My mother had a sister – Pashenova Motriona. She had a family: a husband and two children, Valechka 3 y.o. and Slavik 1.5 y.o. They lived in Kharkiv, during the war they moved to Efremivka, where their relatives lived.

My aunt Motriona –  my mother’s sister – was shot by Nazi soldiers in her house together with her children. Some people were burnt in a church. A memorial was built in Efremivka. We also knew nothing about my mother’s sister, like what was her surname after the marriage, we only knew that she had children. We had their photo. We didn’t know where she lived. We knew literally nothing but due to the investigation before May 9, we found out that in Efremivka, it’s a village near Likhachovo town, there is a memorial with the names of all killed or burnt alive in the church. We found out that their surname was Turlenko, they all are mentioned there. Valentina Turlenko is a daughter and Viacheslav is a little son, Motriona, her husband and his parents. Their names are written in the memorial of Efremivka. This is how we now understand the real meaning of the war and how much sorrow it brought to every family. When we don’t think about it, it looks like in a movie, to watch and to forget, but when you get into it, it is completely different.    

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: