Oświęcim. O tym, jak ważne jest być razem!

Ukraińscy uczestnicy o drugiej części międzynarodowego projektu dla młodzieży “Historia zaczyna się w rodzinie…”

W dniach 23.-30.10.2015 w Międzynarodowym Domu Spotkań Młodzieży w Oświęcimiu odbyła się druga część polsko-niemiecko-ukraińskiego projektu dla młodzieży “Historia zaczyna się w rodzinie…” zorganizowanego przez MDSM Oświęcim, Międzynarodową Organizacją Pozarządową (NGO) “Foundations for Freedom” oraz Fundacją Miejsc Pamięci Dolnej Saksonii/Miejsce Pamięci Bergen-Belsen we współpracy z Fundacją Friedricha Eberta.

Celem projektu jest umiejscowienie indywidualnych historii rodzin polskich, niemieckich oraz ukraińskich w szerszym kontekście historycznym, politycznym i kulturowym oraz przez pryzmat historii rodzinnych zbadanie sposobu, w jaki tworzona jest pamięć pokoleń o drugiej wojnie światowej (okupacja niemiecka i sowiecka). Uczestnicy poznają także miejsca pamięci Bergen-Belsen, Auschwitz-Birkenau oraz miejsca pamięci we Lwowie. Podczas pierwszego spotkania w Niemczech (Bergen-Belsen) młodzież została wprowadzona w techniki prowadzenia wywiadów, aby podczas drugiej części seminarium w Polsce (MDSM Oświęcim) zaprezentować samodzielnie przeprowadzone wywiady oraz wymienić się doświadczeniami zdobytymi w procesie ich przeprowadzania. Obecnie powstaje strona internetowa projektu: oraz trwają prace nad programem seminarium na Ukrainie, które odbędzie się w marcu 2016 roku.

Nasza grupa - wieczór polski
Nasza grupa – wieczór polski

Seminarium w Oświęcimiu z perspektywy uczestniczek i uczestników z Ukrainy:

Na kolejną część naszego projektu wyruszyliśmy ze Lwowa bladym świtem, a niektórzy z nas mieli już za sobą wielogodzinną drogę z innych części Ukrainy. Podróż ze Lwowa do Oświęcimia trwała 12 godzin. Naszym pierwszym doświadczeniem po drodze było przekroczenie pieszo granicy polsko-ukraińskiej. Dalej poruszaliśmy się na zmianę pociągami i autobusami, przesiadek było po drodze chyba z dziesięć. Wreszcie jednak dotarliśmy do Międzynarodowego Domu Spotkań Młodzieży, gdzie czekało nas ciepłe, niemalże rodzinne przyjęcie.

Co było potem? Rozpoczęliśmy od prezentacji wywiadów przygotowanych przez wszystkich uczestników na temat losów wojennych i powojennych ich rodzin. Łącznie usłyszeliśmy dwadzieścia jeden historii rodzinnych. Dwa dni poświęciliśmy na zapoznanie się z Miejscem Pamięci Auschwitz-Birkenau. Szczególną uwagę zwróciliśmy na losy rodzin żydowskich deportowanych do Birkenau, odtwarzaliśmy ich historie na podstawie zachowanych zdjęć i wspomnień z albumu Zanim odeszli… Fotografie znalezione w Auschwitz. Szczególnym przeżyciem dla nas było spotkanie i rozmowa z byłą więźniarką obozu Auschwitz-Birkenau, panią Zofią Posmysz, która podzieliła się z nami nie tylko swoimi wspomnieniami, lecz także emocjami. Wieczorem przed spotkaniem z panią Posmysz uczestnicy projektu mieli okazję obejrzeć film Pasażerka na podstawie jednego z opowiadań jej autorstwa. Uczestniczyliśmy ponadto w jedynym niezapomnianym wieczorku polskim, a na koniec wybraliśmy się na wspólną wycieczkę do Krakowa.

Historie rodzinne...
Historie rodzinne…

Porozumiewaliśmy się w czterech językach, a także uczyliśmy się nawzajem naszych gwar i dialektów. Godzin snu nie liczyliśmy – były nieistotne. A oto wspomnienia ukraińskich uczestników ze spotkania w Polsce oraz ich oczekiwania dotyczące ostatniej części projektu we Lwowie:

Yulia Levytska

Do dziś na samo wspomnienie słowa Auschwitz mam przed oczami obraz Krzyk Edvarda Muncha. Mówi się, że jeśli ktoś będzie się bardzo długo wpatrywał w ten obraz, to oszaleje. Patrząc na niego, mamy uczucie, że odrywamy się od rzeczywistości, a naszym jedynym towarzyszem pozostaje strach. Lepiej więc odwrócić wzrok.

Gdy staję przed bramą z napisem Arbeit macht frei, zaledwie kilka chwil dzieli mnie od innego świata ukrytego za drutem kolczastym. Tutaj nie da się odwrócić wzroku, trzeba po prostu iść przed siebie.

Zdaje się to wycieczką po piekle, niczym tą, którą odbył Dante. Tyle że na końcu nie czeka piękna Beatrycze i zbawienie. Próbuję się pocieszyć, szukać dowodów na to, że coś istniało w tym miejscu przed piekłem i istnieje nadal po nim.

Oswiecim_muzeum_sculptures

Podnoszę wzrok i widzę moich drogich kolegów, współuczestników projektu, wszystkich tak samo przerażonych i zdezorientowanych. Ich obecność pozwala mi wrócić do rzeczywistości, do współczesności. Strach powoli słabnie. Ale czeka nas jeszcze kilka wystaw, które znów wdzierają się w beztroską codzienność.

Nie mogę znieść mojej własnej bezradności. Nie mogę nic zrobić dla tych umierających z głodu dzieci, których oczy wpatrzone we mnie ze zdjęć na ścianach Muzeum zdają się błagać o pomoc. Mijam je, schodzę do kolejnego kręgu piekielnego. Nagle ktoś z grupy delikatnym gestem poprawia mi kaptur i znów zaczynam wierzyć, że jednak istnieje lepszy świat, w którym ludzie dbają o innych. Wchodzę na wystawę Shoa i od razu słyszę krzyki nazistów, zapowiadające kolejny krąg piekielny, i znowu wracam do rzeczywistości na widok zdjęć uśmiechniętych żydowskich rodzin – rodzin, które Ocaleni założyli po wojnie. To poczucie rzeczywistości gubię i odzyskuję jeszcze wiele razy, nim wreszcie przewodnik dziękuje nam za uwagę i prosi o oddanie słuchawek.

Oswiecim_muzeum_child

W długiej drodze powrotnej do Domu Spotkań towarzyszą mi najróżniejsze myśli.

Teraz jestem w domu, z najbliższymi, mogę liczyć na ich ciepło i wsparcie na co dzień. Były obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau leży setki kilometrów stąd. Nie oszalałam, ale coś się we mnie zmieniło. Nie mam wątpliwości, że o Auschwitz nie wolno zapomnieć. Ale być tylko świadomym jego istnienia – to nie wystarczy. Dopiero będąc w Muzeum, zaczęłam pojmować wymiar tragedii, która się tam wydarzyła. Dziś zadaję sobie miliony pytań i szukam na nie odpowiedzi. Jestem dopiero na początku tej drogi, a brama z napisem Arbeit macht frei jeszcze wiele razy sprawi, że poczucie rzeczywistości będzie mnie opuszczało i wracało do mnie z powrotem, ale nie odwrócę wzroku, gdyż, jak powiedział George Santayana: Ci, którzy nie pamiętają przeszłości, skazani są na jej powtarzanie.

Yuliia Levytska (Teofipol, obwód chmielnicki, Ukraina)

Oksana VoitiukTen wyjazd bardzo mnie zmienił. Smuci mnie, że większości ludzi to piękne miasto kojarzy się tylko ze strachem, rozpaczą i śmiercią.

Wizyta w byłym obozie koncentracyjnym była dla mnie szokiem. W mojej głowie kłębiło się mnóstwo myśli, których nie potrafiłam ująć w słowa. Zadawałam sobie mnóstwo pytań, na które pewnie nigdy nie znajdę odpowiedzi. Do dziś mam ściśnięte gardło; nic dziwnego, że podczas rund dyskusyjnych po powrocie z obozu panowała głucha cisza.

Dziękuję losowi, że dał mi szansę poznać piękną kobietę i uzdolnioną pisarkę, panią Zofię Posmysz. Jest ona przykładem człowieka, który przetrwał w nieludzkich warunkach, który nigdy nie stracił wiary. I oto taki człowiek siedzi tuż przede mną. Historia pani Zofii inspiruje do życia. Słuchając jej, zdałam sobie sprawę, ile tak naprawdę dał mi los. Po powrocie na Ukrainę chciałam tylko jak najszybciej uściskać bliskie mi osoby.

Będę chciała wrócić w to straszne miejsce, odwiedzić tych, którzy zostali tutaj na zawsze.

Ogólnie rzecz biorąc, druga część projektu była fantastyczna. Z ogromnym zainteresowaniem wysłuchałam historii rodzinnych moich kolegów. Każda z nich była wyjątkowa. Ciekawie było też przekonać się, w jak różny sposób różne osoby postrzegają te same wydarzenia. Poza tym polscy uczestnicy projektu przygotowali wspaniały wieczorek polski!

Oksana Voityuk (Ładyżyn, obwód winnicki, Ukraina)

Lilia TrubkaWiecie, że owoce to po polsku warzywa, a no znaczy tak? Podczas tego tygodnia spędzonego w międzynarodowym towarzystwie nie tylko nauczyłam się polskiego łamacza języka w Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie, ale też dokonało się we mnie wiele zmian. Niektórzy z innych uczestników projektu stali się mi bardzo bliscy, a ja im. W pewnym momencie wydawało mi się, że lewa półkula mojego mózgu przestała działać, za to prawa, odpowiedzialna za emocje, jest bliska wybuchu. Chciałabym wyjaśnić, co do tego doprowadziło.

Najgorszym przeżyciem była dla mnie próba wyobrażenia sobie, co czuli ludzie duszący się w komorach gazowych.

Najdziwniejszym przeżyciem był widok tysięcy ludzi zwiedzających Muzeum Auschwitz o 11 rano w poniedziałek. Próbowałam wyobrazić sobie, że jestem dwudziestoletnią dziewczyną, którą deportowano z domu do obozu koncentracyjnego. Ostatnią rzeczą, jakiej bym chciała, byłoby, żeby przebieralnia, w której przygotowywano mnie na śmierć, stała się wystawą odwiedzaną przez miliony ludzi…

Najbardziej nieoczekiwanym przeżyciem był wieczór spędzony w Birkenau.

Ale po tym wszystkim zawsze wracaliśmy do Domu Spotkań, gdzie czuliśmy się bezpiecznie. To tutaj nauczono nas, że musimy pamiętać o przeszłości, aby nigdy się ona nie powtórzyła. To tutaj mogliśmy godzinami milczeć, to tutaj wystarczyło jedno słowo, aby wszyscy mnie zrozumieli. Właśnie ludzi, którzy mnie otaczali, zapamiętam z tego wyjazdu najdłużej. Choć czasem się kłóciliśmy, zawsze w końcu udawało nam się dogadać. Dużo rozmawialiśmy, głośno się śmialiśmy, śpiewaliśmy piosenki w różnych językach, a wszystko to z całego serca. W Auschwitz-Birkenau zobaczyliśmy i usłyszeliśmy straszne rzeczy, ale przetrwaliśmy to wszyscy razem, i to było najważniejsze.

group_photo_Krakow

Lilia Trubka (Donieck, Ukraina)

Roman ZvarychWspomnienia o Oświęcimiu budzą we mnie jednocześnie radość i smutek. Gdyby nie inni uczestnicy projektu, wróciłbym do Lwowa w depresyjnym nastroju. Byłe obozy koncentracyjne mają w sobie coś bardzo przytłaczającego. Podczas pobytu w Birkenau chodziła mi po głowie jedna myśl: Żadna istota na świecie nie jest jednocześnie tak mądra i tak głupia jak człowiek. Zamiast kompromisów ludzie wybierali wojnę. Wszystko po to, żeby zdobyć jakieś ziemie, jakieś dobra. Tak było tysiąc lat temu i tak jest teraz. Trudno jest wyobrazić sobie, że dziś na wschodzie Ukrainy, zaledwie tysiąc kilometrów od Oświęcimia, toczy się kolejna wojna.

Mój tydzień w Oświęcimiu wypełniony był rozmowami, dyskusjami, próbami i prezentacjami wywiadów. Nie wiem, czy jeszcze tu wrócę, ale zachowam to miejsce w pamięci na zawsze. Mam teraz 29 nowych znajomych na Facebooku, mnóstwo zdjęć oraz pozytywnych emocji. Jestem za to bardzo wdzięczny organizatorom projektu.

Birkenau_1

Roman Zvarych (Verbivka, obwód iwanofrankowski, Ukraina)

Valeria PavlyshW dzisiejszych czasach znajomość historii swojej rodziny i ojczyzny staje się coraz ważniejsza. Zrozumienie przeszłości pomaga nam budować stabilną przyszłość. Skończyła się druga część projektu Historia zaczyna się w rodzinie…

To dla mnie pierwszy taki projekt i z tego względu jest szczególnie ważny. Wiele się nauczyłam.

Po pierwsze, umiem już przeprowadzić wywiad, wiem, jakie zadawać pytania i jak przetwarzać dane. Po drugie, odwiedziłam ważne miejsca takie jak Bergen-Belsen i Auschwitz-Birkenau, które bardzo mną wstrząsnęły. Było to jednak wspaniałe doświadczenie, z którego wyniosłam istotną wiedzę.

Birkenau_2

Po trzecie, podjęłam próbę ustalenia, w którym obozie koncentracyjnym więziony był mój dziadek. Jestem bardzo wdzięczna wszystkim, którzy mi w tym pomogli. Podczas obu części projektu nauczyłam się analizować i wyrażać swoje emocje. Bardzo podobała mi się też ciepła, przyjazna atmosfera wśród uczestników. Wszyscy staliście mi się bardzo bliscy. Ponadto serdecznie dziękuję organizatorom projektu, którzy otworzyli nam drogę do nowych światów!

Valeriia Pavlysh (Krzywy Róg, obwód dniepropietrowski, Ukraina)

Serhiy Zalevskyi

Projekt Historia zaczyna się w rodzinie… zmienia poglądy, łamie stereotypy i motywuje do stawania się lepszym człowiekiem. Druga część projektu pokazała nam, jak ważna jest rodzina w życiu każdego z nas. Miło było widzieć, jak uczestnicy projektu otwierają się przed sobą nawzajem, dzielą się z innymi czymś osobistym i ważnym.

Spędziliśmy ze sobą ciekawy, inspirujący tydzień. Każdy dzień był wspaniały i wyjątkowy. Przygotowywaliśmy własne projekty, wyrażaliśmy swoje myśli dotyczące kontrowersyjnych wydarzeń historycznych i wykonywaliśmy różne zadania, dzięki którym odkrywaliśmy pasjonujące fakty.

Integracja przebiegała tak łatwo, że mam teraz w Polsce i w Niemczech mnóstwo znajomych, którzy teraz do mnie piszą i mnie wspierają.

integration

Cieszę się na kolejną część projektu i dalszy ciąg nauki tak fascynującego przedmiotu, jakim jest historia. Jestem bardzo wdzięczny organizatorom za koncepcję projektu, który zmienia nasz sposób widzenia świata i daje nam możliwość poznania innych perspektyw.

Do zobaczenia wkrótce we Lwowie!

Serhiy Zalevskyi (Novoselivka, obwód odeski, Ukraina)

Spotkanie z panią Zofią Posmysz
Spotkanie z panią Zofią Posmysz

Ukraińscy uczestnicy projektu “Historia zaczyna się w rodzinie…”

Attachments

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: