Opinia o pierwszej sesji projektu „Historia zaczyna się w rodzinie”

Marko Basarab

Za każdym razem, gdy zgłaszasz się do różnych projektów, rozważasz w myślach wszystkie możliwe warianty rozwoju wydarzeń, nastrajasz się jedynie na te pozytywne. Tak, żeby już na początku znaleźć ludzi podobnie myślących. Bo każdy taki projekt to przede wszystkim praca zespołowa, która prowadzi do końca poprzez ciernistą drogę. Nie da się wygrać w zawodach wioślarskich, jeśli wszyscy jesteście w łodzi i wiosłujecie w przeciwne strony lub bez synchronizacji. Ważne, aby wiedzieć, dokąd i w jaki sposób płyniecie.

Tym razem nawet w nazwie figurowało słowo „rodzina”, a to, zgódźcie się, w czasie trwania jakiegokolwiek projektu staje się synonimem zespołu. Jednakże, nawet nie znając nazwy, od razu byście zgadli, że jesteśmy jednością. Trzeba wyobrazić sobie, że trzy narody z tak różnymi tradycjami, obyczajami i życiowymi historiami już przy pierwszej rozmowie znajdą wspólny język. Ta prawidłowość znajduje zastosowanie w zasadzie we wszystkim, od wyboru łóżek do dalszej pracy. Nie popadając w konflikty, spory czy nieporozumienia, zostaliśmy rodziną, nie znając swych imion.

Warto zauważyć, że ten projekt jest wielce delikatny. Ludziom jest bardzo trudno dzielić się osobistymi historiami, tym co przeżyli, czy zdarzeniami, których byli naocznymi świadkami. Przeszedłszy ten etap, przechodzicie do następnego – pokazania innym uczestnikom nie tylko siebie samego, ale i rodzinę. Opowiadania historii, które były przekazywane z pokolenia na pokolenie i – co całkiem możliwe – nie wychodziły poza krąg rodzinny, a i w ogóle były mgliste i dalekie. W tym momencie w czasie owej przygody powstaje taka oto łatwość, że udało się to przejść już w pierwszych chwilach znajomości, dzięki całkowitemu zrozumieniu celu projektu przez każdego z uczestników.

Cała droga przebyta w czasie projektu bez dwóch zdań nauczyła wielu rzeczy. A zbieżności oraz odkrycia, jakie miały miejsce w czasie trwania projektu, niekiedy wprost szokują i zmuszają do spojrzenia na opowieści, które już wryły się w pamięć z kompletnie innej perspektywy.

Trudno ocenić jakość pracy, patrząc na to, co napisałem, zatem powiem otwarcie:  ten tydzień spędziliśmy twórczo – opracowaliśmy materiał kolosalnych rozmiarów, nauczyliśmy się prawidłowej struktury budowania wywiadu, przepracowali go i przeanalizowali. Chociaż, moim zdaniem, najważniejsze jest to, że wszyscy słuchali i byli wysłuchani.

Chciałbym zakończyć własnym spostrzeżeniem: po każdym projekcie zostaje posmak. Jest on często cierpki, jak gdyby nie zdążyło się czegoś powiedzieć i taka sposobność miałaby nie wrócić. Tu wszystko zmieniło się radykalnie. Gdy wracasz do domu, w myślach nie ma goryczy, a słodycz i radość, zrozumienie tego, co się usłyszało i pragnienie tego, co nowe.

Група учасників проекту "Історія починається в родині" 2017-2018
Grupa uczestników projektu „Historia zaczyna się w rodzinie” 2017-2018

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: